
Pojechałem na Festiwal Filmów Przewrotnych do Skoczowa, pojechałem spotkać Edith, a Festiwal był doskonałą okazją do podglądania jej przy pracy. Szybko okazało się, że mogę jej pomóc w organizacji, dopinaniu wszystkiego na ostatni guzik i łataniu powstających nagle dziur. A jakże, przecież to impreza, tu zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidywalnego. Nagle odmówił nam komputer posłuszeństwa, nagle okazało się, że film nie dojedzie, ale Edith poprzesuwała program, coś puściła wcześniej, coś zamiast, dodatkowo, coś później, ale wszystko wypaliło. Przytaszczyła jeszcze z domu swój odtwarzacz DVD (skąd ja to znam, to przywożenie prywatnego sprzętu na festiwale:) i już wszystko hulało!

Edith denerwowała się tymi przygotowaniami, wszystkiego doglądała, widziałem jak bardzo chciała, by to wszystko się udało, by przyszli ludzie, by się im podobało. A ja w tym czasie kręciłem się obok, by móc jej pomóc, choć tylko uśmiechnąć się, a w ogóle to oglądałem to wyjątkowe kino, które zaczęło funkcjonować już w 1913 roku - jedno z najstarszych w Polsce, dyrektor twierdzi, że najstarsze...

Skoczów, to takie małe senne miasteczko, przyjemne, z ładną architekturą. Nie miałem czasu, a raczej ochoty go zwiedzać, bo najchętniej zrobił bym to z przewodnikiem , ale Edith, jak wiadomo miała Festiwal na głowie. Trochę się więc pokręciłem tylko...

Pomyślałem sobie, że fajnie by było sfotografować ten ratusz z perspektywy fontanny. Kiedy zacząłem się przymierzać podeszła do fontanny dziewczynka i...zaczęła pozować do zdjęcia. Robiła to tak jakby mnie nie zauważała. Zrobilem kilka ujęć, wymieniliśmy spojrzenia i poszedłem dalej...

Taka kompozycja z kwiatkami na parapecie... Oczywiście Skoczów.

A Festiwal trwa i ma się dobrze! Rozmowy w kuluarach - Julia i Monika na pierwszym planie...

Piękne kobiety - dobra impreza:) Julia to w ogóle jest aparatka. W pewnym momencie, jak zaczęło się trochę sypać, bo film nie dotarł, to stwierdziłem, że teraz dobrze by było sobie strzelić po setce na wzmocnienie. I Julia, nie wiadomo skąd, przyniosła mi i Edith kieliszki z ognistą wodą. Normalnie jazda i najciekawsze, że Edith ten zabieg bardzo pomógł. Się rozluźnila dziewczyna:)

Różnie to było z publiką. Jedne seanse mniej oblegane inne bardziej. Ale na filmie kończącym Festiwal sala była wypełniona po brzegi! Gratuluje Edith jeszcze raz. No i muszę to powiedzieć: A nie mówiłem, że tak będzie!!!:)

Edith ciągle uważała, że mówi głupoty przez ten mikrofon, że nie to powinna mówić, że źle to prowadzi. Nie wiem o co chodziło, bo o każdym filmie mówiła naprawdę ciekawe rzeczy i nie zanudzała. Ludzie nie narzekali. Więc myślę, że to wina spojrzenia ze złej strony - na siebie najlepiej patrzy się z boku....

I był też film niemy, nawet dwa, ale tylko jeden widziałem, bo jakoś nie mogłem być z do końca Festiwalu - praca:( Muzykę do "Baletu mechanicznego" podłożył zespół Look Up, wykorzystujący świetne wizualizacje. Rewelacja!!!

I rowerek jeździł :)

I byli ludzie, a to podczas utworu "Prayer" - dla mnie bomba!
Dostałem płytę - za zdjęcia. Muszę je teraz obrobić.
Edith mówiła, że after party po festiwalu było nieco "zmęczone", ale to nic dziwnego, po całym tygodniu maratonu.
Edith Gratuluje! Za rok razem robimy drugą, większą edycję, wyjdziemy w miasto!!!